"Wiedźmin" kontra "Wiedźmin" Jeżeli chodzi o literaturę to " Wiedźmin " jest tylko jeden. Tym razem pokuszę się o wyrażenie swojego zdania na temat filmów. Wiedźmin - polski serial i Wiedźmi n - amerykański serial. Hmm....Zdecydowanie podobał mi się...polski serial. Dlaczego?... Może najpierw odniosę się do serialu Netflixa. Podstawa - osoby nie znające powieści, nic kompletnie z tego serialu nie zrozumieją. Wkradł się do niego jakiś paskudny misz masz. Wątki ze sobą właściwie bez powiązań. W jednym odcinku Ciri biegnie przez las, a w kolejnym nagle okazuje się, że jeszcze nie przyszła na świat, a jeszcze w kolejnym Królowa Calanthe każe małej Ciri odnajdywać Geralta z Rivii. Ni stąd ni zowąd pojawia się jakiś Czarny Rycerz, Yennefer ucieka przed nim z jakąś kobietą z dzieckiem na rękach. Kompletny bajzel. Nie wiem czy coś takiego może się podobać (mnie się nie podobało). Oglądając ten serial miałam wrażenie, że Amerykanie z Geralta chcą stworzyć t...
Posty
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Jarosław Grzędowicz Pan Lodowego Ogrodu. Po lekturze "Helu 3" kolejna powieść J.Grzędowicza szybko wciągnęła mnie w swój świat fantastyki. Główny bohater Vuko Drakkainen trafia na planetę Midgaard z misją odnalezienia ośmiu naukowców i powrotu z nimi na Ziemię. Tyle tylko, że sytuacja się trochę komplikuje. Stację kosmiczną zastaje pustą ale nie zrujnowaną, jakby naukowcy dopiero co wstali od zastawionego stołu. Rozpoczyna się akcja poszukiwania osób. Z wstępnych oględzin wynika, że z ósemki naukowców przy życiu pozostała czwórka i to ogromnie niebezpieczna. Czworo Ziemian z wiedzą technologiczną, psychologiczną, inżynieryjną i umiejętnościami manipulacyjnymi zdobywają ogrom władzy, ba stawiają siebie na równi i Bogiem. Misja Vuko Drakkainena staje się przez to jeszcze trudniejsza. Ogarnięci wręcz szaleństwem naukowcy swoimi działaniami dążą do zniszczenia Planety Midgaard. Swiat ten mogą uratować tak właściwie dwie osoby: Vukko i młodziutki Filar syn...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Joanna Bator "Purezento" Nagła śmierć chłopaka roztrzaskała jej życie, zostały tylko grzechoczące skorupy i głęboka rana. Nawet nie zdziwiła jej utrata pracy w szkole językowej, zamiast tego zaczęła uczyć obcokrajowców polskiego i tak poznała Japonkę, Panią Myōko. Pewnego dnia Pani Myōko zwraca się do niej z nietypową prośbą – a ta prośba to jednocześnie podarunek, po japońsku purezento. Bohaterka udaje się do Japonii, gdzie poznaje kintsugi, pradawną sztukę naprawiania ceramiki poprzez łączenie rozbitych elementów złotem. Może także skorupy pozostałe po rozbitym życiu da się jeszcze jakoś poskładać. „Purezento” to powrót Joanny Bator do jej fascynacji Japonią, która wyziera z każdej strony powieści: kolory, dźwięki, smaki i faktury, japońskie tradycje, japońskie baśnie, japoński sposób myślenia - a może nawet japońska miłość? Już sam styl krótkich, dosadnych zdań wydaje się nawiązywać do haiku. Książka jest przy tym idealnie zrównoważona, tak, że chociaż tchnie „japońsk...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Andrzej Pilipiuk po norwesku. "Norweski dziennik". Tym razem autor podjął się napisania cyklu powieściowego dla młodszego czytelnika. W nasze ręce trafia powieść o przygodach szesnastoletniego Pawła Koćki, którego poznajemy jako przeciętnego ucznia liceum i jego przyjaciela Maćka. Przed Pawłem rozciąga się perspektywa nudnych wakacji, kiedy nagle zostaje zabrany przez dwóch agentów KGB. W drodze na lotnisko porywają go agenci tajnej organizacji NTS i wysyłają do Norwegii. Akcja rozgrywa się w 1984 roku. Kluczową rolę w tej historii odgrywa tożsamość głównego bohatera. Paweł mógłby uchodzić za zwykłego szesnastolatka, co prawda trochę skrytego i sprawiającego wrażenie nieobecnego, gdyby nie kocie oczy, psi węch i podskubywanie trawy. Oprócz zdarzeń bezpośrednio z nim związanych mamy jeszcze wątek mikrobiologa Semena Miszczuka i jego córki Łucji. Dzięki temu powoli odsłaniana jest przeszłość Pawła i dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest. Drugi wątek związany jest z r...
Przebudzenie
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Część 1, Przebudzenie Krzyki zmusiły ja do otwarcia oczu. Z wysiłkiem zrobiła to, po czym zamrugała . Padało na nią ostre światło jarzeniówek szpitalnych, umieszczonych nad nią. Wokół biegało kilkunastu ludzi w białych kombinezonach i maskach, pokrzykując do siebie i robiących coś przy licznych aparaturach wpomieszczeniu. Jeden z nich pokazał jej ruchem ręki, że ma się podnieść do pozyc ji siedzącej, po czym pomógł jej to zrobić. Natych miast dostała zawrotów głowy i musiała się przytrzymać barierki przy łóżku, czując dziwny ból w łopatkach. Nie rozumiała, co się wokół niej, dzieje, ani co robią co wszyscy ludzie. Czuła lekka niechęć do tego, prawdopo dobnie spowodowaną atencją, całkowicie skupioną na niej. Nie wiedziała skąd, ale miała pewnoś ć, że za tym nie przepada. Jeden z biegających wokół ludzi poświecił jej latarką w oczy, inny zmierzył temperaturę, a jeszcze inn...
Gdynia moje miasto.....
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Gdynia moje miasto.... Wpadł mi niedawno w ręce wiersz nieznanego autora, z którego treści wywnioskowałam, że dotyczy właśnie naszego miasta. Zatytułowałam go "Gdynia". Z tym, że Gdynia jest w nim nieco senna i trochę szara. Prawdopodobnie utwór powstał na początku lat 90. Sugerują to pewne fragmenty np.: "...Na 10 -Lutego chłopiec z lizakiem...i tornistrem w zieleni" znaczy się ulica nadal jest, aktualnie w remoncie, ale wówczas była na niej podstawówka nr 1, stąd chyba ten chłopiec z lizakiem i zielony tornister. Obecnie jest tam liceum nr 17, a młodzież lizaków raczej już nie jada i tornistrów nie nosi. Inny fragment mówiący o czymś czego dzisiaj już nie ma: "...A z dala okrętu syrena grająca, W jej takt rozbrzmiewać zaczyna Targowisko na Władysława..." Obecnie w miejscu tegoż targowiska powstał Dom towarowy Batory i wielki parking samochodowy. Wiersz jest całkiem ciekawy. Kunszt pisarski z niego nie bije, ale chodzi o sam o...
Dmitry Głuchowski autor "Metra 2033/35"- raz jeszcze.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Co łączy wierzenia Majów z naszym postreligijnym postrzeganiem rzeczywistości? Czy istnieje jakiś związek między współczesnymi wydarzeniami a wyprawą opisaną na kartach tajemniczego dziennika? Kwestię tę porusza Głuchowski w nowej powieści "Czas zmierzchu". Bohaterem jest zawodowy tłumacz, podejmujący się przekładu XVI wiecznego hiszpańskiego dziennika wyprawy, z polecenia franciszkanina Diega de Landy po święte księgi Majów. Im bardziej tłumacz ulega fascynacji dziennikiem, tym śmielej tajemnicze bóstwa Majów przenikają do współczesnej Moskwy. Duszna atmosfera tropikalnych lasów zadomawia się w arbackich zaułkach. Tymczasem z radia, telewizji i gazet napływają doniesienia o kataklizmach, których końca nie widać, zniszczeniach i tysiącach ofiar. Zadanie, którego bohater się podjął, zdecydowanie zmienia jego dotychczasowe życie. Okazuje się (jak to u Głuchowskiego), że nic nie jest takie, jakim być powinno, a granica między światem realnym i nadprzyrodzonym jest bar...